Wczoraj spadł śnieg. Miękko, bezszelestnie pokrył wszystko białym kocem. Świat na chwilę stał się bardzo czysty. Pamiętam, jak kiedyś, kiedy byłam małą dziewczynką, siedziałam w oknie tuż przed Wigilią. „Co tak siedzisz?” – pytali rodzice. „Czekam na śnieg” – odpowiedziałam. „Wiesz, na Święta nie zawsze jest śnieg” – delikatnie próbowali mi wytłumaczyć. Nie przekonali mnie. A śnieg… spadł. „Widzicie?” – triumfowałam.

Prezent. Nie pewnik.
Jednak teraz już wiem, że białe Święta to prezent, nie pewnik.

Dziś najdłuższa noc w roku. Świat zanurzony w ciemności. Ciemności rozświetlonej srebrzystym światłem księżyca – jutro pełnia. Przyjmuję je za pewnik. Podobnie jak to, że od jutra dnia będzie przybywać. Jak grawitację, która działa, czy myślę o niej, czy nie. Wdech, który przychodzi po każdym wydechu. Fakt, że widzę, że słyszę, że czuję.

Za pewnik przyjmuję też dom, w którym mieszkam, las, który go otacza, lampy uliczne świecące w ciemności, pieniądze na moim koncie, ceny w sklepach i to, że nawet jeśli chleba zabraknie, to jutro znów będzie. Na niewiele z tych pewników tak naprawdę zapracowałam, większość dostałam w prezencie – razem z rodziną, w której się urodziłam i wychowałam; krajem, w którym żyję; czasach, w których przyszłam na świat.

Rozświetlić noc
Tym, co oddziela przywilej od roszczenia, jest wdzięczność – mówi Brene Brown. Wdzięczności nie da się wymusić – dodaję ja. Można za to rozejrzeć się dookoła i sprawdzić, co takiego biorę za pewnik. Bez czego moje życie byłoby mniej – do życia. I gdyby tak, w tę najciemniejszą noc, rozświetlić to, co w naszej rzeczywistości po prostu jest? To, co na co dzień niewidziane, niewidoczne. Ludzi. Zwierzęta. Przedmioty. Miejsca. Te, które dają nam oparcie, bez których nic nie byłoby takie samo.

I gdyby, każdemu z osobna, powiedzieć – widzę Cię, dobrze że jesteś.

Pamiętaj, żeby spojrzeć też w lustro…

Aga Rzewuska-Paca

Related Post